Karpacz - Karpacz-rowerem po okolicy

Z Wałbrzycha przyjechaliśmy do Karpacza na rowerach. Moja dziewczyna kupiła porządnego górala, ja już miałem od dawna, więc postanowiliśmy razem się wypuścić gdzieś dalej. Początkowo myśleliśmy o Górach Stołowych, lub Kotlinie Kłodzkiej, ale doszliśmy do wniosku, że skoro to już mamy zwiedzone, to może by tak wybrać się w Karkonosze. Wybór padł na Karpacz, do którego przyjechaliśmy przez Kamienną Górę i przełęcz kowarską. Noclegi mieliśmy zarezerwowane w gościńcu
Karpacz w dole kurortu, co się okazało dobrą bazą wypadową na nasze wycieczki. Na uboczu, spokojnie i cicho. Najbardziej w pamięci utkwiło mi nasze kolarstwo wyczynowe przez wielkie K. Już w Karpaczu Górnym, do którego i tak ciężko dojechać dość kamienistym szlakiem wiodącym przez las od sanatorium pulmonologicznego, Dorotka zaproponowała żebyśmy wjechali na szlak niebieski - ten, który wiedzie od Wangu do Samotni i dalej na Śnieżkę. To naprawdę kolarstwo ekstremalne i wyczynowe. Po 20 min. forsownego podjazdu stwierdziliśmy, że nie jesteśmy jeszcze na to przygotowani. Do dziś mamy jednak ambitne plany.
Zobacz również: